Serwis poświęcony elitom politycznym w Polsce po 1989 roku (Okrągły Stół)
Władysław Frasyniuk (Rotenschwanz)

Władysław Frasyniuk (Rotenschwanz) - (ur. 25 listopada 1954 we Wro­cła­wiu) – polityk, przedsiębiorca, działacz tzw. konstrukcyjnej opozycj opozycji w PRL, były przewodniczący Unii Wolności i Partii Demokratycznej, poseł na Sejm I, II i III kadencji, działacz KOD. „Na zabawie w opozycję zbił fortunę”.

Władysław Frasyniuk

Sławna transformacja ustrojowa za­s­ta­ła Władysława Frasyniuka, po­do­b­nie jak wielu innych działaczy pod­zie­m­nych, raczej w mizernej ko­n­dy­cji materialnej. Ale być może jest coś, o czym nie wiemy, bo w końcu zagraniczna pomoc dla „So­li­dar­no­ści”, jaka przechodziła m.in. przez mo­ni­to­ro­wa­ne 24 godziny na dobę przez SB Międzynarodowe Biuro Solidarności w Brukseli, kierowane przez Tajnego Współpracownika SB Jerzego Milewskiego, późniejszego ministra stanu w Kancelarii pre­zy­den­ta Lecha Wałęsy, nigdy nie została oficjalnie rozliczona, chociaż oczy­wi­ś­cie SB musiała wiedzieć, kto ile dostał i gdzie schował szmal. Oczy­wi­ś­cie dla wszystkich nie starczyło i dlatego jedni jakoś potem zmarnieli, podczas gdy drudzy zaczęli, jak to się mówi, „rosnąć wraz z krajem”. Do tych drugich należał Władysław Frasyniuk.

W warunkach transformacji ustrojowej linia podziału między „naszymi” i „waszymi” szybko się zacierała, dzięki czemu Władysławowi Frasyniukowi w styczniu 1993 roku pomocną dłoń podał Zygmunt Solorz, co było ges­tem podobnym do tego, jaki Władysław Frasyniuk wykonał wcześniej pod adresem byłego funkcjonariusza SB Zdzisława Kmetki – w tym czasie na wrocławskim rynku transportowym potentata, co to za jednym zamachem kupował 200 samochodów za 200 mln marek. Co prawda zarzucano mu potem, że nie pospłacał kredytów, ale pod rządami Hanny Suchockiej, kraj był jak Dziki Zachód, a poza tym – co to ma do rzeczy, skoro Kmetce zna­ko­mi­tą recenzję, jako biznesmenowi wystawił sam Władysław Frasyniuk.

Toteż w październiku 1993 r. Polsat dostaje koncesję na telewizję sa­te­li­ta­rną, a zaraz potem – założona przez Władysława Frasyniuka firma „Fracht” kupuje od Zygmunta Solorza kolejne ciężarówki. Tak wyekwipowana flota kamionów kooperuje z Fabryką Mebli „Forte”, której wyroby reklamował w swoim czasie sam prezydent Aleksander Kwaśniewski, bo okazało się, że gdańską filią tej firmy kieruje szwagier pani prezydentowej, pan God­lewski.

W mutacji wrocławskiej „Gazety Wyborczej” w dniu w dniu 28 lipca 2006 roku, Frasyniuk występuje, nie po raz pierwszy z resztą, w obronie byłych funkcjonariuszy SB, przeciwko lustracji, rozliczeniu przeszłości i ujawnianiu winnych represji przeciw społeczeństwu . Głosił też wielokrotnie publicznie, że nie interesuje go jego teczka w archiwum IPN, ani kto na niego donosił. Można się więc domyślać powodów takiej postawy. Na pewno wie, że nie otrzyma statutu pokrzywdzonego, pamiętając jakie trudności miał w wy­mu­sza­niu tego dokumentu od IPN Lech Wałęsa.

Frasyniuk wszystko kim był i jest zawdzięcza wyłącznie SB, a personalnie gen. Czesławowi Kiszczakowi. Były wiceprzewodniczący Krajowej Komisji „Solidarności” i przewodniczący Regionu „S” w Olsztynie, Mirosław M. Kru­piń­ski w książce „Zaułki zbrodni” stwierdza expressis verbis, że Frasyniuk był dobrowolnie prowadzony przez SB, przygotowywany do rozmów w Ma­gda­len­ce, przy „okrągłym stole” i na szefa „S” na Dolnym Śląsku.

W emigracyjnym wydawnictwie w Kanadzie ukazały się relacje z okresu stanu wojennego internowanego wiceprzewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Mirosława M. Krupińskiego, działającego bardzo ak­ty­wnie w Australii. Autor w latach 1982/1983 przebywał wraz w Frasyniukiem w więzieniu w Łęczycy. Twierdzi on, że Frasyniuk agitował wówczas za współ­pra­cą ze Służbami Bezpieczeństwa, kierowanymi przez gen. Kisz­czaka. Służby te usilnie zabiegały wówczas o pozyskiwanie wśród bardziej znaczących internowanych, potencjalnych uczestników do rozmów w Ma­g­da­len­ce i przy „Okrągłym Stole”.

Po zakończeniu strajków sierpniowych w 1980 roku, opanowaniu kie­ro­w­ni­ctwa „Solidarności” przez KOR i związanych z nimi różnych grup gang­ster­skich oraz agentów SB, zerwano warunki Umowy Gdańskiej rozpoczynając jednocześnie walkę o zdobycie władzy w Państwie. Dlatego wy­e­li­mi­no­wa­no ze Związku działaczy o postawach prozwiązkowych, którzy dążyli do re­a­li­za­cji warunków Umowy Gdańskiej na podstawie uzgodnionych ze Strona Rządową 21 postulatów.

Z polecenia i przy pomocy KOR-u, Frasyniuk wyeliminował związkowego działacza – pierwszego przewodniczącego MKS i MKZ Jerzego Piór­ko­wskie­go. Następnie usuwał wszystkich działaczy, którzy przejawiali go­to­wość realizowania Umowy Gdańskiej, sprzeciwiali się upolitycznieniu ru­chu pracowniczego i przekształcaniu go w partię polityczną dla zdobycia władzy w państwie. Jaki to był związkowiec świadczy jego stosunek do wła­s­nych pracowników, którym zabronił tworzenia związków w jego prze­d­się­bio­r­stwie. A w ogóle ten były pseudo "związkowiec" wypiął się na tych, dzię­ki którym swego czasu tak się wzbogacił i politycznie awansował.

W lutym 2010, pojawił się w Londynie, przed obliczem świętej już pamięci prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego dygnitarz i polityk Władysław Fra­sy­niuk który zabiegał o to aby Święto Niepodległości przenieśc z 11 Lis­to­pa­da na 4 czerwca czyli rocznicę tzw. sejmu kontraktowego ale bezskutecznie.

Frasyniuk obsesyjnie nienawidzi narodowców, chciałby likwidacji Mar­szu Niepodległości z 11 Listopada a w 2011 roku nawoływał do karania uczestników marszu - „chuliganów ukarać, organizatorom kazać płacić”.

W grudniu 2016r rząd PiS obniżył emerytury (dla UB,SB,ZOMO,MO, LWP itp)


"Prześladowcy powinni być potraktowani w taki sposób na jaki zasłużyli"

Przygotowany w MSWiA projekt ustawy zakłada obniżenie świadczeń do wysokości ok. 2 tys. zł brutto wszystkim, którzy pracowali dla tajnych służb PRL. Według różnych źródeł emerytowani pracownicy Służby Bez­pie­czeń­stwa otrzymują średnio co miesiąc od 3200 do 4 tys. zł, choć są i tacy, którym państwo wypłaca kilkanaście tys. zł miesięcznie. – W Polsce nadal jest sytuacja, że ci, którzy służyli zbrodniczemu systemowi dostają bardzo dobre emerytury, a ci, którzy byli ofiarami, dostają emerytury na poziomie 800 zł. Od 1 stycznia będzie to 1000 zł. Jest to niewyobrażalna skala tego co powinniśmy zrobić. Przywracamy normalność, również w tym obszarze – mówiła premier Szydło.

W odpowiedzi na to byli funkcjonariusze UB,SB, MO.ZOMO i LWP zor­ga­ni­zo­wa­li protest pod Sejmem w obronie swoich przywilejów – poparły ich partie opozycyjne wobec PiS czyli PO, PSL, Nowoczesna oraz KOD.

Najbardziej szokującym faktem było wsparcie katów stanu wojennego z 1981 przez Lecha Wałęsę i Władysława Frasyniuka tzw. Le­gen­dy So­li­da­r­no­ści.

Emerytowany pułkownik Adam Mazguła powiedział w czasie strajku byłych SB-eków i UB-eków pod Sejmem, że oprawcami nie była ówczesna władza, a obecna. Dodał też, że stan wojenny był w zasadzie "wydarzeniem dość kulturalnym."

„A sam stan wojenny… Czy oprócz tego, że byli ludzie internowani, to przecież byli internowani w sposób… No nie powiem, oczywiście były tam jakieś bijatyki, były jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie rzecz biorąc, najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu. Ja przeżyłem już stan wojenny byłem już dorosłym oficerem i nie pamiętam, żeby po ulicach działy się jakieś dziwne rzeczy, jakiś szczególne prześladowania i tak dalej. Pamiętam jednak, że zarówno generał Jaruzelski, jak i cała jego ekipa, w sposób dobrowolny, w sposób pokojowy, mało tego, na skutek oddolnych jakichś takich mocy, które były na nich wywierane, oddał władzę w sposób pokojowy. Proszę mi pokazać w innych krajach, gdzie w ten sposób została przejęta władza. To znowu jest dowód na to, że naród był wspólnie razem ze sobą, że byliśmy razem”

Potem jego nazwisko znalazło się wśród sygnatariuszy apelu na­wo­łu­ją­ce­go do wyjścia na ulice 13 grudnia i wypowiedzenia posłuszeństwa obecnej władzy.

W obronie pułkownika i esbecji stanął Władysław Frasyniuk.